W imię dobra Ukrainy

178078_900Dosyć już tych bredni i bełkotu (po rosyjsku „brechni”) o zamachu stanu, ekstremistach i terrorystach na Majdanie, płynących z zaczadziałych głów wielu rosyjskich celebrytów i im służalczych mediów… Czas spojrzeć prawdzie w oczy spokojnie i obiektywnie. A jest to możliwe i potrzebne, stąd kilka myśli i sugestii.

Po pierwsze – z pełną aprobatą trzeba się odnieść do postawy i stanowiska polskich władz, w tym Sejmu, Premiera i liderów partii politycznych, wspierających demokratyczne i proeuropejskie dążenia społeczeństwa ukraińskiego, manifestowane na Majdanie i w innych regionach kraju.

Po drugie – na słowa potępienia zasługuje masakra ludzi na kijowskim Majdanie, z jednoznacznym wskazaniem winy ekipy rządzącej, z prezydentem Janukowyczem na czele. Dobrze, że o tym mówią przywódcy unijni. USA, w tym polski premier.

Po trzecie – trzeba skończyć z pandemią anemii stanowisk w Unii w sprawie polityki władz Ukrainy i wsparcia dla jej proeuropejskiej perspektywy.

Po czwarte – zamiast słów tylko zaniepokojenia, potrzebne jest potępienie konkretnych działań i sankcje wobec osób odpowiedzialnych, z zastosowaniem wobec nich sankcji.

Po piąte – potrzeba jest wyraźnego powiedzenia „nie” dla imperialnej polityki Putina, której ofiarą jest Ukraina.

Po szóste – trzeba jednoznacznie opowiedzieć się za przedterminowymi wyborami prezydencko – parlamentarnymi na Ukrainie, licząc się z głosem narodu, artykułowanym codziennie na Majdanie. Bo Majdan, to nie grupka opryszków bądź rozrabiaków stadionowych czy ulicznych, a rzeczywisty reprezentant woli narodu.

Po siódme – potrzebne jest szybkie i precyzyjne określenie w konstytucji – kompetencji i odpowiedzialności Prezydenta, Premiera, Prokuratury i Sądów.

Po ósme – perspektywa, to demokracja, a nie autorytaryzm i dyktatura, wolność słowa i zgromadzeń, reformy gospodarcze, cele społeczne i poprawa warunków życia obywateli, a nie tylko grupy oligarchów. A w polityce zagranicznej – w tym z Rosją – dobrosąsiedztwo i partnerstwo na europejskich zasadach, a nie „rusyfikacja” czy dominacja.

To wszystko, to elementy i droga do unormowania sytuacji na Ukrainie.

I tego jej trzeba życzyć, bo to leży w jej interesach oraz dobrosąsiedztwa i partnerstwa z Polską i innymi krajami.

Mikołaj ONISZCZUK,
Źródlo: Dziennik Kijówski

Polacy na Krymie

Pierwsi Polacy mieli kontakt z półwyspem w 1430 roku, kiedy to z pomocą Rzeczypospolitej i Wielkiego Księstwa Litewskiego panowanie na Krymie przejął Chadżi Gerej, tworząc Chanat Krymski. W owych czasach Polacy odwiedzali półwysep najczęściej jako posłańcy dyplomatyczni, ale także wielu z nich znalazło się w niewoli tatarskiej na Krymie.

Na stałe Polacy przenosili się na Krym dopiero po jego aneksji przez Rosję. Pierwsze migracje rozpoczęły się w 1798 roku, a w latach 60-tych XIX. w na Krym zaczęli masowo przybywać Polacy z południowo-wschodniej Polski oraz zachodniej Ukrainy. W tym samym czasie na ziemie krymskie przesiedlali się również Ukraińcy z centralnych rejonów Ukrainy.

Migracje te były po pierwsze związane z tym, że Krym zaczęli masowo opuszczać Tatarzy. Drugim czynnikiem była sytuacja Polski pod zaborami. Chłopi bez ziemi lub małorolni oraz ci, którzy obawiali się zsyłek na Syberię, postanawiali oswajać dziewicze ziemie Krymu.

W odróżnieniu od innych osiedleńców np. Niemców lub Bułgarów, Polakom zabroniono zakładać własne osady. Prawie każda założona wioska podzielona była na dwie części: polską i ukraińską, na tych, którzy praktykowali prawosławie oraz tych, którzy byli katolikami. We wszystkich większych wioskach znajdowała się zarówno cerkiew jak i kościół. Kościoły były też we wszystkich większych miastach: Jałcie, Teodozji, Symferopolu, Sewastopolu.
W szkołach językiem nauczania był rosyjski.

Proces asymilacji Polaków rozpoczął się zaraz po ich przybyciu na półwysep. Na początku XX w. językiem powszechnie używanym stał się południowy dialekt ukraiński. W czasie rewolucji i wojny domowej, Polacy obawiając się prześladowań i represji, ukrywali swoją prawdziwą tożsamość, podając się z reguły za Ukraińców lub Rosjan. Pomimo to, prowadzili aktywną działalność, zakładali szkoły ukraińskie a nawet polskie.


27 listopada 2012
otwarcie biura Stowarzyszenie Kultury Polskiej „Polonia” w Sewastopolu

Jednym z podstawowych problemów był brak nauczycieli władających poprawnym językiem polskim. Z początkiem kolektywizacji, nauki języka ostatecznie zaprzestano. Ważnym czynnikiem jednoczącym społeczeństwo polskie był Kościół. Kiedy władze sowieckie zamknęły kościoły, rozpoczął się ostateczny proces asymilacji Polaków. Kropką nad „i” w procesie zanikania polskiej tożsamości wśród polskich osadników na Krymie okazały się represje lat 30-tych. Oskarżenia o szpiegostwo spadły na wszystkich tych, którzy mieli krewnych w Polsce.

Dziś na Krymie jest około 4 tysięcy Polaków. Niestety, tylko ok. 13% posługuje się językiem polskim. Jednym ze stowarzyszeń zrzeszających Polaków jest Stowarzyszenie Kultury Polskiej „Polonia” w Sewastopolu. Jego prezes Tatiana Sakowa przekazała nam materiał informacyjny o etapach działalności lokalnej społeczności polskiej w Sewastopolu.


W pamięci
pozostaną nie tylko melodie, ale także próby nabycia umiejętności wykonywania tanga w sposób profesjonalny

Od poloneza do tanga

Istniejąca w Sewastopolu od 1998 roku organizacja „Stowarzyszenie Kultury Polskiej „Polonia” w przeddzień świąt Bożego Narodzenia i nowego 2013 roku przy wsparciu najwyższych przedstawicieli polskiej społeczności lokalnej w osobie Piotra Kozłowskiego oraz staraniom naszego prezesa Tatiany Sakowej, uzyskała nową siedziby stowarzyszenia.

Nasze nowe biuro to wspaniałe, jasne i przestronne miejsce, które od pierwszych dni po otwarciu członkowie zaczęli aktywnie wykorzystywać. Dzięki pomocy Konsulatu Generalnego RP w naszej siedzibie systematycznie rośnie biblioteka literatury polskiej, zestaw płyt z muzyką i filmami. Teraz każdy może zapoznać się tu z myślą, muzyką i architekturą największych przedstawicieli narodu polskiego.


Inspirujące dźwięki polon eza Ogińskiego

Jedną z pierwszych, ale do dziś wspominanych, naszych imprez był wieczór poświęcony życiu i twórczości Ogińskiego. Inspirujące dźwięki poloneza, talent muzyka i tragiczne koleje życia kompozytora zachwyciły każdego z uczestników i gości wieczoru. Słuchaliśmy nagrania Poloneza Ogińskiego w spektaklu „Pesnyary” acapella, niemal wszyscy obecni mieli w oczach łzy wzruszenia.

Nie zamykamy się jednak w swoim gronie i do udziału w wielu naszych imprezach angażujemy przedstawicieli innych mniejszości narodowych Krymu, zrzeszonych (od 1993 r.) w Asocjacji Towarzystw Kultur Narodowych Sewastopola (Encausse). Głównym celem tej Asocjacji jest zachowanie narodowej kultury, języka i tradycji. Dziś liczy ona 34 członków, a jej prezesem jest Valery Milodan.

Jesteśmy często zapraszani na wspólne imprezy. Takie zaproszenie nasza młodzież otrzymała ostatnio od sewastopolskiej społeczności Tatarów Krymskich.


Na spotkaniu poświęconym Dniu Kobiet żartom
, quizom i dowcipom nie było końca

Chętnie odwiedziliśmy naszych przyjaciół na festiwalu Nowruz w Centrum Kultury i Rozrywki „Star Ilyas”, na słonecznym nabrzeżu Korniłowa. Słowo „Nowruz” z języka perskiego znaczy „nowy dzień”. W ciepłej i przyjaznej atmosferze nasi chłopcy i dziewczęta poznawali zabawy, zwyczaje, pieśni, poezję i kuchnię jednego z największych i najbardziej interesujących, ze względu na jego kulturę, ludów od dawna zamieszkujących Krym.

W ubiegłym roku wspólnie z marynarzami Sił Morskich Ukrainy przygotowaliśmy Narodowy Dzień Języka. Szacuje się, że spośród 6000 języków, które istnieją w dzisiejszym świecie, większość jest zagrożona wyginięciem. Dlatego tak ważnym zadaniem jest podtrzymywanie języka narodowego, chroniącego różnorodność kulturową. W uroczystości udział wzięli goście z Liceum i jednostek Marynarki Wojennej. Wśród innych występów burzliwymi brawami nagrodzono prezentację polskiej poezji i pieśni.


Na festiwalu Nowruz w Centrum Kultury i Rozrywki „Star Ilyas”

Jednym z ciekawych ubiegłorocznych wydarzeń w Stowarzyszeniu był wieczór poświęcony przedwojennemu tangu, pod tytułem „Och, to tango ze starej płyty”. Motywem imprezy było odtworzenie wspaniałej atmosfery przedwojennej małej kawiarni, spotkania dwojga ludzi: Pana i Pani, którzy wspólnie wspominali lata młodości ze starym tangiem w tle. Taka konwencja spotkania oczarowała wszystkich obecnych, gdyż piosenki i melodie w stylu tanga w wykonaniu czołowych gwiazd przeszłości trafiły w czuły punkt dusz słuchających.

Chciałbym powiedzieć „Dziękuję” wszystkim, którzy, mimo nawału codziennych trosk, wzięli udział w naszych przedsięwzięciach.

W szczególny sposób dziękujemy Tatianie Krasowskiej, która jest twórczynią i prowadzącą comiesięcznych audycji „Polskiego Radia” w Sewastopolu. Bezcennym wsparciem darzy wiele naszych spotkań historyk i miłośnik sztuki Olga Malinowska.


Bachczysarajska Fontanną Łez. O przebywającym tu Adamie Mickiewiczu pamiętają do dziś. Poeta rozsławił ją w sonecie, jako symbol miłości i żalu. Fontannę zbudowano na polecenie chana Kryma Gereja, po śmierci jego ukochanej żony Dilary Bikecz, która była chrześcijanką i jak głosi legenda pod tym przybranym nazwiskiem kryła się Maria Potocka, porwana do haremu.

Nasze Stowarzyszenie przeżywało różne okresy. Były lata stagnacji i braku aktywności. Ale, na szczęście, te czasy są już za nami. Od pięciu lat przewodniczy nam Tatiana Sakowa, liderka aktywna, pomysłowa, generator czynów i idei naszego zrzeszenia.

Stowarzyszenie poszerza zakres swojej działalności. Przychodzą do nas nowi ludzie, są aktywnymi członkami, nie tylko tutaj, w Sewastopolu, ale często w Symferopolu, Jałcie i innych miejscowościach. Mamy ambitne plany, rozmaite marzenia i dokładamy wszelkich starań, aby się one spełniły.

żródlo: Dziennik Kijowski

Ukraińcy walczą dziś z podwójnym przeciwnikiem…

Timothy SNAYDER

ukraina-walczyPutin chce widzieć Ukrainę w swojej Unii Euroazjatyckiej, która nie opiera się na zasadach równości. To oznacza, że Ukraina ma pozostać autorytarna. Dyktatorskie ustawy z 16 stycznia były jawnie wzorowane na modelu rosyjskim, a z inicjatywą ustawodawczą wystąpili posłowie blisko związani z Moskwą.

Po ukraińsku „majdan’” znaczy dziś tyle co „agora’” – rynek i miejsce spotkań, ale też miejsce, gdzie naradzający się i przemawiający ludzie kształtują społeczność. Podczas protestów słowo „majdan’” zaczęło oznaczać też publiczne polityczne działanie.

Demonstranci reprezentują cały przekrój ukraińskiego społeczeństwa. Są rosyjsko- i ukraińskojęzyczni, z miast i ze wsi, ze wszystkich zakątków kraju i orientacji politycznych, młodzi i starzy, chrześcijanie, muzułmanie, Żydzi. Pojawili się w imponującej liczbie Tatarzy krymscy, a przywódcy społeczności żydowskiej zorganizowali punkt pomocy. Zdumiewa różnorodność Majdanu – grupę nadzorującą szpitale, by uniemożliwić władzom porywanie rannych, zorganizowały młode feministki, a gorącą linię, na którą można dzwonić w razie potrzeby, obsługują grupy LGBT.

16 stycznia rząd i Janukowycz podjęli próbę likwidacji ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego. Szereg przygotowanych pospiesznie ustaw zniosło wolność słowa i zgromadzeń oraz ostatnie nieliczne instrumenty kontroli władz wykonawczych. Nowe prawo zaprowadzić miało na Ukrainie dyktaturę, a ze zgromadzonych na Majdanie uczynić przestępców. W efekcie dotąd pokojowy protest nabrał bardziej agresywnego charakteru, a Janukowycz utracił społeczne poparcie nawet w swym południowo-wschodnim politycznym mateczniku pod rosyjską granicą.

Po tygodniach spokojnego znoszenia aresztowań i pałowania przez oddziały Berkutu wielu Ukraińców miało dość. Część demonstrantów wydała walkę milicji. Byli wśród nich członkowie prawicowej partii Swoboda i nowo powstałego tzw. Prawego sektora. Młodzi ludzie próbowali przejąć siłą przestrzeń publiczną opanowaną przez Berkut. Z milicją walczyli młodzi Żydzi, którzy sformowali własną sotnię.

Janukowycz uchylił większość dyktatorskich ustaw, jednak brutalna przemoc milicji trwała. Opozycjoniści odnosili rany i ginęli od kul, polewano ich wodą, by zmarli na mrozie, innych torturowano i porzucano w lesie na pewną śmierć.

W pierwszej połowie lutego reżim Janukowycza próbował przywrócić część dyktatorskich ustaw za pomocą dekretów czy biurokratycznych kruczków. Zapowiedziana na 18 lutego debata parlamentarna nad reformą konstytucyjną została nagle odwołana. Zamiast tego rząd wysłał na Majdan tysiące funkcjonariuszy Berkutu. Setki demonstrantów odniosły rany i obrażenia od gumowych kul, gazu i pałek. Ofiary śmiertelne szły i idą w dziesiątki.

O przyszłości protestu zadecydują sami Ukraińcy. Zaczęło się jednak od nadziei, że pewnego dna będą mogli przystąpić do Unii Europejskiej, co dla wielu tożsame było z rządami prawa, końcem lęku i powszechnej korupcji, państwem opiekuńczym i wolnym rynkiem, na którym nie panoszą się kontrolowane przez prezydenta syndykaty.

Na przebieg protestów znaczący wpływ wywarł konkurencyjny projekt – Unia Euroazjatycka Putina – nieistniejąca jeszcze unia polityczno-handlowa, której inauguracja planowana jest na styczeń 2015 r. W odróżnieniu od UE ta Unia nie opiera się na zasadach równości państw członkowskich, rządach prawa i prawach człowieka. Jest to organizacja hierarchiczna, z natury zdająca się wykluczać kraje demokratyczne. Jakakolwiek demokracja w Unii Euroazjatyckiej zagroziłaby rządom Putina w Rosji. Chce on widzieć Ukrainę w swojej unii, co oznacza, że Ukraina musi pozostać państwem autorytarnym, a więc musi zniszczyć Majdan.

Dyktatorskie ustawy z 16 stycznia były jawnie wzorowane na modelu rosyjskim, a z inicjatywą ustawodawczą wystąpili posłowie blisko związani z Moskwą. Była to najwyraźniej cena za pomoc finansową Rosji dla reżimu Janukowycza. Jednak w styczniu nie doszło do kapitulacji przed Moskwą, Majdan obronił się, protest trwa.

Kreml nie ma wątpliwości, co do sensu wydarzeń. Demonstracje na Majdanie, jak słyszymy raz po raz z ust rosyjskich propagandzistów i ukraińskich przyjaciół Kremla, oznaczają odrodzenie się w Europie narodowego socjalizmu.

Szef rosyjskiego MSZ prawił w Monachium Niemcom morały na temat popierania ludzi chwalących Hitlera. Rosyjskie media powtarzają nieustannie, że ukraińscy demonstranci to naziści.

Obecność skrajnej prawicy w ukraińskiej polityce i historii każe, rzecz jasna, mieć się na baczności. Także dziś jest ona realną siłą. Jednak to reżim Janukowycza, a nie jego przeciwnicy, sięga po antysemityzm, instruując funkcjonariuszy Berkutu, że opozycją kierują Żydzi. Zatem ukraińskie władze tłumaczą sobie samym, że opozycja to Żydzi, a nam, że to naziści.

***

Unia Euroazjatycka okazuje się nie tylko strategicznym, lecz także ideologicznym wrogiem UE. Unia Europejska wyrasta z doświadczeń historycznych, wiedzy o tym, że XX-wieczne wojny były płodem fałszywych i niebezpiecznych ideologii – narodowego socjalizmu i stalinizmu – które należy przezwyciężyć, budując ustrój gwarantujący wolny rynek, swobodny ruch ludności i państwo opiekuńcze. Orędownicy idei euroazjatyckiej widzą w niej przeciwieństwo liberalnej demokracji.

Ojcem założycielem tej idei był ok. 2001 r. rosyjski politolog. Jego wnioskiem z historii XX wieku jest konieczność postawienia na narodowy bolszewizm. Zamiast odrzucić wszystkie totalitarne ideologie, radzi politykom XXI wieku, by zaczerpnęli z faszyzmu i stalinizmu to, co w nich użyteczne. W swej najważniejszej książce „Podstawy geopolityki’” korzysta szeroko z pomysłów czołowego nazistowskiego teoretyka polityki Carla Schmidta. Eurazjatyzm ma być ideowym credo wielu członków administracji Putina i siłą napędową młodej, prężnej rosyjskiej skrajnej prawicy. Dugin od lat opowiada się za podziałem i kolonizacją Ukrainy.

Rolę zwiadowcy eurazjatyzmu i ukraińskiej polityki Kremla odgrywa Siergiej Głazjew, ekonomista jak Dugin łączący radykalny nacjonalizm z bolszewicką nostalgią. Był deputowanym komunistów do Dumy, współzałożycielem skrajnie prawicowej partii „Rodina”, której posłowie podpisali w 2005 r. apel do prokuratora generalnego z żądaniem zakazu działalności na terenie Rosji wszelkich organizacji żydowskich.

W tym samym roku Rodina została odsunięta od udziału w wyborach z powodu skarg na spoty podżegające do nienawiści rasowej. Na najbardziej znanym ciemnoskórzy ludzie jedzą arbuza, ciskając skórki na ziemię, a głos w tle wzywa Rosjan, by oczyścili swoje miasta. W książce „Rosja i nowy światowy porządek’” Głaziew dowodzi, że w latach 90. złowrogie siły ”nowego światowego porządku” zawiązały spisek przeciwko Rosji celem narzucenia polityki gospodarczej równającej się ”ludobójstwu”.

Medialną kampanią na rzecz Unii Euroazjatyckiej dowodzi Dmitrij Kisielow, szef państwowego konsorcjum medialnego mającego kształtować opinię publiczną. Kiedy w grudniu ówczesny szef niemieckiego MSZ, gej, spotkał się z Witalijem Kliczką, Kisielow nazwał Kliczkę gejowską ikoną. Zdaniem szefa rosyjskiego MSZ „polityka seksualna” winna stać się jawnym instrumentem walki z „dekadencją” UE.

Idąc tym tropem, rząd Janukowycza stwierdził zupełnie bezzasadnie, że ceną zbliżenia z UE będzie obowiązek uznania przez Ukrainę małżeństw homoseksualnych. Kisielow mówi otwarcie o rosyjskiej strategii medialnej wobec Majdanu: najpierw ”użyć właściwej politycznej technologii”, następnie ”doprowadzić do przegrzania pary” i wreszcie przystawić ”szkło powiększające, czyli telewizję i internet”.

Dlaczego ludzie z takimi poglądami ważą się nazywać innych faszystami? Jeden z ich argumentów jest taki: Rosjanie wygrali II wojnę, więc w kwestii tropienia nazistów można im zaufać. To błędne rozumowanie. Wschodni front przebiegał głównie przez tereny radzieckiej Ukrainy i Białorusi, a nie rdzennej Rosji. Oprócz Żydów, którzy ucierpieli najbardziej, ofiarami nazistowskiej polityki nie byli Rosjanie, tylko Ukraińcy i Białorusini. Walczyła nie armia rosyjska, tylko radziecka. Ukraińcy byli w niej nadreprezentowani. Jednostka, która wyzwoliła Auschwitz, nazywała się 1. Front Ukraiński.

W myśl innej argumentacji legitymizującej moralnie eurazjatyzm ludzie Putina nie zdystansowali się w pełni wobec stalinizmu, są więc wiarygodnymi dziedzicami radzieckiej historii, a więc są z definicji przeciwieństwem nazizmu, czyli potrafią przeciwstawić się skrajnej prawicy. I ten argument jest chybiony. II wojna zakończyła się wyekspediowaniem z ZSRR do Polski ocalałych Żydów. Po utworzeniu Izraela Stalin zaczął utożsamiać się radzieckich Żydów ze spiskiem światowego kapitalizmu nakazał aresztować deportować lub zamordować najwybitniejszych żydowskich pisarzy. Zmarł w trakcie przygotowań do szerzej zakrojonej antyżydowskiej kampanii.

Po jego śmierci etniczne oczyszczenie komunistycznego dziedzictwa było myślą przewodnią narodowego bolszewizmu, który stał się ideologicznym fundamentem eurazjatyckiej wizji. Sam Putin podziwia filozofa Iwana Iljina, który chciał, żeby Rosja była nacjonalistyczną dyktaturą.

***

Kampania ta jest próbą sprowadzenia targających krajem napięć społecznych do symbolicznego sporu o historię. Ale Ukraina nie jest układanką, z której da się pousuwać do woli różne fragmenty. To duży europejski kraj, którego obywateli łączą silne więzi zarówno z UE, jak i z Rosją. Aby obrać własny polityczny kurs, potrzebuje normalnej publicznej debaty, odbudowy parlamentarnej demokracji i znośnych stosunków ze wszystkimi sąsiadami. Na Ukrainie nie brak ambitnych ludzi z klasą. Jeżeli Zachód da się wciągnąć w spór o to, czy są oni w większości nazistami, może przeoczyć to, co w obecnym kryzysie najważniejsze.

Ukraińcy walczą dziś z podwójnym przeciwnikiem, jakim jest bogactwo i aparat przemocy – jedno i drugie skupione w rękach Janukowycza i jego najbliższych współpracowników. Ukraińscy demonstranci mogą służyć przykładem odwagi Amerykanom z prawa i z lewa. Płacą realną cenę w nadziei na wejście do Unii Europejskiej. Czy mówi to coś eurosceptykom z Londynu i innych europejskich miast? Niestety, o tym się nie rozmawia.

Dzieje Holocaustu są częścią naszego dyskursu publicznego, naszej agory i majdanu. Próby Rosji, by manipulować pamięcią Zagłady, są bezczelne i cyniczne. Jeżeli faszyści przejmą obowiązki antyfaszystów, zmieni się pamięć Holocaustu. Trudniej będzie powoływać się na nią w jakiejkolwiek słusznej sprawie, zarówno żydowskiej, jak i ogólnoludzkiej.

(przeł. Sergiusz Kowalski)

Timothy Snyder – ur. w 1969 r., amerykański historyk, absolwent Uniwersytetu w Oksfordzie, obecnie profesor Yale University i stały współpracownik Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. Wybitny znawca problemów nowożytnego nacjonalizmu, dziejów Europy Środkowej i Wschodniej, badacz ustrojów totalitarnych. Tekst ukazał się 20 lutego na stronie „The New York Review of Books”.

żródlo: Dziennik Kijowski

Kreml kłamie!

krym_mapa-467Powołując się na źródła w resorcie obrony, agencja Interfax-Ukraina twierdzi, że w kwestii obecności swoich wojsk na Krymie Kreml kłamie.

Według źródeł w ukraińskim MON, działający na półwyspie żołnierze przynależą do jednostek specjalnego przeznaczenia. Agencja twierdzi, że na Krymie oprócz żołnierzy Floty Czarnomorskiej są również członkowie formacji z Czeczenii, Krasnodaru i Uljanowska.

Podczas konferencji prasowej (4 III) Władimir Putin zapowiedział, że nie zamierza wprowadzić wojsk na Ukrainę. Ale jednocześnie zaznaczył, że nie uznaje nowych władz Ukrainy i, że Janukowycz wciąż pełni swoją funkcję. Putin powiedział także, że na Majdanie działali „bojówkarze”, szkolenie w Polsce i na Litwie.

W ostrych słowach skrytykował go szef dyplomacji USA John Kerry:

– Chcę absolutnie jasno powiedzieć, że USA wolałyby widzieć deeskalację. Ale jeżeli Rosja nie będzie chciała załagodzić napięć, to wtedy nasi partnerzy nie będą mieli wyboru, aby przyłączyć się do nas i wyizolować Rosję politycznie i gospodarczo. To nie jest coś, czego chcemy. To jest coś, do czego wyboru Rosja nas zmusza.

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, na zaproszenie ukraińskich władz, wysłała na Krym misję obserwatorów wojskowych. Wśród jej przedstawicieli jest dwóch Polaków. Ze wstępnych planów wynika, że misja ma potrwać tydzień, jednak nie jest wykluczone jej przedłużenie.

żródlo: Dziennik Kijowski

Apel Związku Polaków na Ukrainie z powodu aneksji Krymu

Szanowni współobywatele Ukrainy!

W ten trudny czas, kiedy nasze państwo stanęło w obliczu groźby utraty niepodległości, jak nigdy wcześniej, niezbędna jest jedność i wzajemna pomoc.

My, przedstawiciele polskiej mniejszości na Ukrainie, jednogłośnie potępiamy działania rządu Federacji Rosyjskiej i militarną interwencję wojsk rosyjskich na terytorium naszego kraju. Wzywamy kierownictwo Federacji Rosyjskiej do poszanowania niezależności i integralności terytorialnej Ukrainy. Polityka z pozycji siły w XXI wieku jest niedopuszczalna. Ukraina to państwo miłujące pokój, pragnące ze wszystkimi sąsiadami mieć stosunki dobrosąsiedzkie. Tego też oczekujemy od Rosji.

Ukraina jest domem dla wielu narodowości, między którymi nie ma dziś konfrontacji na tle politycznym, językowym czy narodowościowym. Pretekst do wprowadzenia wojsk jest iluzoryczny i nie odpowiada rzeczywistości. Wzywamy społeczność międzynarodową do wsparcia Ukrainy w jej walce o niepodległość i integralność terytorialną. W obliczu niebezpieczeństwa prosimy wszystkich obywateli naszego kraju, aby zapomnieli stare urazy i stanęli do obrony Ukrainy. Bo jest ona dla wszystkich naszą!

Niech żyje wolna Ukraina!

Prezes Związku Polaków Ukrainy
Antoni Stefanowicz
Redaktor naczelny gazety „Dziennik Kijowski”
Stanisław Panteluk

Czytaj dalej „Apel Związku Polaków na Ukrainie z powodu aneksji Krymu”

„Mazowsze” – talent, młodość i pasja

mazow_tan-449
Do dnia Polonii i Dni Mazowsza w obwodzie winnickim zaprezentował Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze”

Korzystając z zaproszenia prezeski Żytomierskiego Obwodowego Związku Polaków na Ukrainie Pani Wiktorii Laskowskiej-Szczur grupa miłośników kultury polskiej „Polanie znad Dniepru” oraz „Młodzi i kreatywni” mieli szczęście na własne oczy zobaczyć i z wielkim zafascynowaniem podziwiać piękny spektakl przedstawiający kulturę polską, różnych regionów, który z okazji Dnia Polonii i Dni Mazowsza w obwodzie winnickim zaprezentował Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze”.

„Mazowsze” należy do największych na świecie zespołów artystycznych, sięgających do bogactwa narodowych tańców, piosenek, przyśpiewek i obyczajów.

Oficjalnie zespół „Mazowsze” powołał do życia dekret Ministerstwa Kultury i Sztuki z dnia 8 listopada 1948 roku, polecający Tadeuszowi Sygietyńskiemu zorganizowanie zespołu ludowego, którego zadaniem miała być troska o tradycyjny repertuar ludowy, oparty na pieśniach, przyśpiewkach i tańcach wsi mazowieckiej i regionalnej tradycji artystycznej.

Tadeusz Sygietyński, wybitny kompozytor i miłośnik folkloru oraz Mira Zimińska-Sygietyńska, aktorka przedwojennej sceny, w ruinach bombardowanej Warszawy przyrzekli sobie, że jeśli przeżyją wojnę, założą zespół. Na siedzibę zespołu wybrano podwarszawską posiadłość z początku XX wieku, nazwaną na cześć żony pierwszego jej właściciela – Karolinem.

Pod koniec 1948 roku do pałacu w Karolinie zjeżdżać zaczęły pierwsze grupy młodzieży z okolicznych wiosek i miasteczek. Rozpoczęła się nauka, próby, ćwiczenia i po dwóch latach, 6 listopada 1950 roku, na deskach Teatru Polskiego w Warszawie odbyła się premiera. W programie koncertu znalazły się piosenki przeplatane tańcami z terenów centralnej Polski. Już w 1951 roku „Mazowsze” wyruszyło na podbój świata.

Dziś „Mazowsze” po raz trzeci gościło w obwodzie winnickim i po raz pierwszy w Żytomierzu. Na koncert zawitali poważni goście: Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej na Ukrainie Pan Henryk Litwin z małżonką, Zastępca Ministra Kultury Ukrainy, przedstawiciele władz miejscowych obwodu żytomierskiego oraz Konsul Generalny RP w Winnicy Krzysztof Świderek. W programie miało miejsce wręczenie nagród Zasłużonym dla Kultury Polskiej działaczom obwodu żytomierskiego.

W po brzegi wypełnionej sali Teatru im. I. Koczergi w Żytomierzu na 2 godziny pogrążyliśmy się we wspaniały koncert promujący Polskę. Niepowtarzalność artystyczna zespołu polega na syntezie uszlachetnionej, wysublimowanej formy folkloru, u podstaw którego leży prosta sztuka ludowa, nie pozbawiona przy tym prawdy, szczerości i prostoty pierwowzorów.

To przedstawienie zachwyciło wszystkich obecnych wigorem, profesjonalizmem i wielobarwnością strojów różniących się nie tylko regionalnym pochodzeniem, ale też bogactwem zdobień i materiałami, z których są wykonane. Nawet ważący ok. 10 kg strój łowicki potrafił zawirować w finałowym Oberku jak lekki tiul.

W programie koncertu zobaczyliśmy opracowania folkloru 10 regionów Polski, tańców i pieśni narodowych. Niespodzianką dla wszystkich były pieśni wykonane przez zespół w języku ukraińskim śpiewane kilkakrotnie na bis.

Występ Zespołu „ Mazowsze” w Żytomierzu na zawsze pozostanie w naszej pamięci, jednak chciałoby się, żeby publiczność kijowska uświadomiła też taką potrzebę zapoznania się z kulturą. Słowo „Mazowsze” jest hasłem wywoławczym, utożsamianym z krajem ojczystym i kulturą, jest synonimem patriotyzmu, bowiem uczy nas szacunku dla kultury i autentycznej dumy narodowej.

Źródło: DK,
Łesia JERMAK

Bieg na przełaj Raska – Marianówka

Dewiza imprezy sportowej «KROK NAPRZECIW», przeprowadzonej we wsi Raska, sprawdziła się jeszcze przed startem w zawodach, kiedy pod groźbą nie uczestniczenia w nich z przyczyn niedoboru uczestników okazała się drużyna Konsulatu RP w Kijowie. Jednakże z pomocą pośpieszył tu zespół sportowy Związku Polaków Rejonu Borodiańskiego, kierując do polskiej reprezentacji dwóch swoich najlepszych sportowców. Lecz, pozwólcie, że o wszystkim po kolei…

Nie wiem, z kim umawiali się organizatorzy święta, lecz pogoda była, jak na zamówienie. Równo o 10.00 z Kijowa przybyła delegacja, w skład której, oprócz drużyny Konsulatu Generalnego RP w Kijowie na czele z konsulem Sebastianem Markiewiczem, wchodzili przedstawiciele Związku Polaków Ukrainy (w tym jego prezes Antoni Stefanowicz) oraz dziennikarze naszego pisma.

W pierwszej kolejności delegacja razem z przedstawicielami administracji obwodowej i rejonowej oraz rad wiejskich złożyła kwiaty na zbiorowym grobie, w którym spoczywa 616 mieszkańców wsi Raski, bestialsko pomordowanych w dniu 11 kwietnia 1943 roku. Otóż właśnie 70. rocznicy tej tragedii poświęcono imprezę „Krok naprzeciw”.

Może zabrzmi to alegorycznie, lecz w dniu opisywanego wydarzenia obchodził też swoje 99. urodziny najstarszy mieszkaniec wsi, uczestnik drugiej wojny światowej, walczący w szeregach Wojska Polskiego Mikołaj Kuriata. Wszyscy uczestnicy przedsięwzięcia złożyli weteranowi serdeczne życzenia urodzinowe, a delegacja zawitała do domu solenizanta z kwiatami i upominkami.

Przed startem autor idei imprezy, prezes Związku Polaków Rejonu Borodiańskiego, dyrektor kompleksu Edukacyjno-Wychowawczego we wsi Mygałki Arseniusz Milewski przypomniał sportowcom i publiczności, iż cross-quest, czyli bieg na przełaj z elementami skautowskich podchodów ma na celu promowanie wśród młodzieży zdrowego stylu życia, jak też bliższe poznanie historii polskich wsi Borodianszczyzny oraz zacieśnienie więzi ukraińsko-polskich.
Trasę biegu (2,6 km), biegnącą przez malownicze połacie lasu, nie przypadkowo wytyczono między miejscowościami Raski i Marianówka, założonymi przez Polaków na przełomie XVIII-XIX wieku..

I oto nadszedł czas startu i po tym, kiedy kapitanowie drużyn (a było ich sześć i reprezentowały one szkoły Teterewa, Piskiwki i Mygałki) w drodze losowania wybrali swoje zadania i „na start.

Tak ostrego startu od młodych sportowców nie oczekiwali nie tylko widzowie, lecz i doświadczona polska drużyna, z linii startu ruszając przedostatnią… Dystans był nieprosty, wszak trzeba było nie tylko biec, lecz po drodze odnaleźć zawczasu ukryte przedmioty. Wszystkie drużyny z tym zadaniem poradziły sobie pomyślnie i, jak to się mówi – zwyciężyła MŁODOŚĆ! Pierwsi linię finiszu przekroczyli zawodnicy z Borodianki. Lecz również nasi doświadczeni, półprofesjonaliści z polskiej drużyny nie deptali im po piętach. Złapali drugi oddech i nie plamiąc renomy zespołu finiszowali na mecie zajmując drugie miejsce!

Po krótkiej przerwie odbyło się odznaczenie zwycięzców. Ukontentowani zostali wszyscy: nie tylko sportowcy, lecz również widzowie, którzy aktywnie kibicowali swoim drużynom.

Podczas, gdy sportowcy wracali do sił, na łące pojawił się znakomity zespół wokalny «HURT ZABAWA» ze wsi Piskiwka, który zabawiał gości i gospodarzy imprezy piosenkami, zarówno ukraińskimi, jak i polskimi. Dodam, że słów pieśni w języku polskim amatorzy nauczyli się w ciągu dwóch dni, za co należą się im zasłużone gratulacje.

A potem zaproszono wszystkich uczestników święta na smaczny obiad. Kucharze spisali się na medal. Takiego bigosu, czy też zupy rybnej ze szczupaka dawnośmy nie jedli…

W toku przyjacielskich rozmów niespostrzeżenie dobiegł końca ten niepowszedni dzień. Wszyscy zgodni byli, co do tego, iż takiego rodzaju przedsięwzięcie zasługuje na to, żeby go przeprowadzać regularnie oraz, że współpraca między stroną polską i ukraińską nie ograniczała się tylko sportem, a zatem warto szukać innych, nie mniej atrakcyjnych form.

A ile nowych, ciekawych idei drzemie w myślach prezesa Związku Polaków Rejonu Borodiańskiego Arseniusza Milewskiego, który, trzeba przyznać, wraz ze starostą Walentym Kowalskim był właśnie tym spiritus movens tego udanego przedsięwzięcia, tak rzetelnie przeprowadzonego i co istotne – własnym kosztem. A zatem mamy nadzieję na nowe spotkania nad gościnnym Teterewem.

Źródło: DK,
Wadim Pokidko