piątek , Grudzień 15 2017
Kijów ul. I. Franki 40b m. 307
tel. +38 (044) 486-31-77
e-mail: zpu5@o2.pl
Home / Aktualności / Ukraińcy walczą dziś z podwójnym przeciwnikiem…

Ukraińcy walczą dziś z podwójnym przeciwnikiem…

Timothy SNAYDER

ukraina-walczyPutin chce widzieć Ukrainę w swojej Unii Euroazjatyckiej, która nie opiera się na zasadach równości. To oznacza, że Ukraina ma pozostać autorytarna. Dyktatorskie ustawy z 16 stycznia były jawnie wzorowane na modelu rosyjskim, a z inicjatywą ustawodawczą wystąpili posłowie blisko związani z Moskwą.

Po ukraińsku „majdan’” znaczy dziś tyle co „agora’” – rynek i miejsce spotkań, ale też miejsce, gdzie naradzający się i przemawiający ludzie kształtują społeczność. Podczas protestów słowo „majdan’” zaczęło oznaczać też publiczne polityczne działanie.

Demonstranci reprezentują cały przekrój ukraińskiego społeczeństwa. Są rosyjsko- i ukraińskojęzyczni, z miast i ze wsi, ze wszystkich zakątków kraju i orientacji politycznych, młodzi i starzy, chrześcijanie, muzułmanie, Żydzi. Pojawili się w imponującej liczbie Tatarzy krymscy, a przywódcy społeczności żydowskiej zorganizowali punkt pomocy. Zdumiewa różnorodność Majdanu – grupę nadzorującą szpitale, by uniemożliwić władzom porywanie rannych, zorganizowały młode feministki, a gorącą linię, na którą można dzwonić w razie potrzeby, obsługują grupy LGBT.

16 stycznia rząd i Janukowycz podjęli próbę likwidacji ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego. Szereg przygotowanych pospiesznie ustaw zniosło wolność słowa i zgromadzeń oraz ostatnie nieliczne instrumenty kontroli władz wykonawczych. Nowe prawo zaprowadzić miało na Ukrainie dyktaturę, a ze zgromadzonych na Majdanie uczynić przestępców. W efekcie dotąd pokojowy protest nabrał bardziej agresywnego charakteru, a Janukowycz utracił społeczne poparcie nawet w swym południowo-wschodnim politycznym mateczniku pod rosyjską granicą.

Po tygodniach spokojnego znoszenia aresztowań i pałowania przez oddziały Berkutu wielu Ukraińców miało dość. Część demonstrantów wydała walkę milicji. Byli wśród nich członkowie prawicowej partii Swoboda i nowo powstałego tzw. Prawego sektora. Młodzi ludzie próbowali przejąć siłą przestrzeń publiczną opanowaną przez Berkut. Z milicją walczyli młodzi Żydzi, którzy sformowali własną sotnię.

Janukowycz uchylił większość dyktatorskich ustaw, jednak brutalna przemoc milicji trwała. Opozycjoniści odnosili rany i ginęli od kul, polewano ich wodą, by zmarli na mrozie, innych torturowano i porzucano w lesie na pewną śmierć.

W pierwszej połowie lutego reżim Janukowycza próbował przywrócić część dyktatorskich ustaw za pomocą dekretów czy biurokratycznych kruczków. Zapowiedziana na 18 lutego debata parlamentarna nad reformą konstytucyjną została nagle odwołana. Zamiast tego rząd wysłał na Majdan tysiące funkcjonariuszy Berkutu. Setki demonstrantów odniosły rany i obrażenia od gumowych kul, gazu i pałek. Ofiary śmiertelne szły i idą w dziesiątki.

O przyszłości protestu zadecydują sami Ukraińcy. Zaczęło się jednak od nadziei, że pewnego dna będą mogli przystąpić do Unii Europejskiej, co dla wielu tożsame było z rządami prawa, końcem lęku i powszechnej korupcji, państwem opiekuńczym i wolnym rynkiem, na którym nie panoszą się kontrolowane przez prezydenta syndykaty.

Na przebieg protestów znaczący wpływ wywarł konkurencyjny projekt – Unia Euroazjatycka Putina – nieistniejąca jeszcze unia polityczno-handlowa, której inauguracja planowana jest na styczeń 2015 r. W odróżnieniu od UE ta Unia nie opiera się na zasadach równości państw członkowskich, rządach prawa i prawach człowieka. Jest to organizacja hierarchiczna, z natury zdająca się wykluczać kraje demokratyczne. Jakakolwiek demokracja w Unii Euroazjatyckiej zagroziłaby rządom Putina w Rosji. Chce on widzieć Ukrainę w swojej unii, co oznacza, że Ukraina musi pozostać państwem autorytarnym, a więc musi zniszczyć Majdan.

Dyktatorskie ustawy z 16 stycznia były jawnie wzorowane na modelu rosyjskim, a z inicjatywą ustawodawczą wystąpili posłowie blisko związani z Moskwą. Była to najwyraźniej cena za pomoc finansową Rosji dla reżimu Janukowycza. Jednak w styczniu nie doszło do kapitulacji przed Moskwą, Majdan obronił się, protest trwa.

Kreml nie ma wątpliwości, co do sensu wydarzeń. Demonstracje na Majdanie, jak słyszymy raz po raz z ust rosyjskich propagandzistów i ukraińskich przyjaciół Kremla, oznaczają odrodzenie się w Europie narodowego socjalizmu.

Szef rosyjskiego MSZ prawił w Monachium Niemcom morały na temat popierania ludzi chwalących Hitlera. Rosyjskie media powtarzają nieustannie, że ukraińscy demonstranci to naziści.

Obecność skrajnej prawicy w ukraińskiej polityce i historii każe, rzecz jasna, mieć się na baczności. Także dziś jest ona realną siłą. Jednak to reżim Janukowycza, a nie jego przeciwnicy, sięga po antysemityzm, instruując funkcjonariuszy Berkutu, że opozycją kierują Żydzi. Zatem ukraińskie władze tłumaczą sobie samym, że opozycja to Żydzi, a nam, że to naziści.

***

Unia Euroazjatycka okazuje się nie tylko strategicznym, lecz także ideologicznym wrogiem UE. Unia Europejska wyrasta z doświadczeń historycznych, wiedzy o tym, że XX-wieczne wojny były płodem fałszywych i niebezpiecznych ideologii – narodowego socjalizmu i stalinizmu – które należy przezwyciężyć, budując ustrój gwarantujący wolny rynek, swobodny ruch ludności i państwo opiekuńcze. Orędownicy idei euroazjatyckiej widzą w niej przeciwieństwo liberalnej demokracji.

Ojcem założycielem tej idei był ok. 2001 r. rosyjski politolog. Jego wnioskiem z historii XX wieku jest konieczność postawienia na narodowy bolszewizm. Zamiast odrzucić wszystkie totalitarne ideologie, radzi politykom XXI wieku, by zaczerpnęli z faszyzmu i stalinizmu to, co w nich użyteczne. W swej najważniejszej książce „Podstawy geopolityki’” korzysta szeroko z pomysłów czołowego nazistowskiego teoretyka polityki Carla Schmidta. Eurazjatyzm ma być ideowym credo wielu członków administracji Putina i siłą napędową młodej, prężnej rosyjskiej skrajnej prawicy. Dugin od lat opowiada się za podziałem i kolonizacją Ukrainy.

Rolę zwiadowcy eurazjatyzmu i ukraińskiej polityki Kremla odgrywa Siergiej Głazjew, ekonomista jak Dugin łączący radykalny nacjonalizm z bolszewicką nostalgią. Był deputowanym komunistów do Dumy, współzałożycielem skrajnie prawicowej partii „Rodina”, której posłowie podpisali w 2005 r. apel do prokuratora generalnego z żądaniem zakazu działalności na terenie Rosji wszelkich organizacji żydowskich.

W tym samym roku Rodina została odsunięta od udziału w wyborach z powodu skarg na spoty podżegające do nienawiści rasowej. Na najbardziej znanym ciemnoskórzy ludzie jedzą arbuza, ciskając skórki na ziemię, a głos w tle wzywa Rosjan, by oczyścili swoje miasta. W książce „Rosja i nowy światowy porządek’” Głaziew dowodzi, że w latach 90. złowrogie siły ”nowego światowego porządku” zawiązały spisek przeciwko Rosji celem narzucenia polityki gospodarczej równającej się ”ludobójstwu”.

Medialną kampanią na rzecz Unii Euroazjatyckiej dowodzi Dmitrij Kisielow, szef państwowego konsorcjum medialnego mającego kształtować opinię publiczną. Kiedy w grudniu ówczesny szef niemieckiego MSZ, gej, spotkał się z Witalijem Kliczką, Kisielow nazwał Kliczkę gejowską ikoną. Zdaniem szefa rosyjskiego MSZ „polityka seksualna” winna stać się jawnym instrumentem walki z „dekadencją” UE.

Idąc tym tropem, rząd Janukowycza stwierdził zupełnie bezzasadnie, że ceną zbliżenia z UE będzie obowiązek uznania przez Ukrainę małżeństw homoseksualnych. Kisielow mówi otwarcie o rosyjskiej strategii medialnej wobec Majdanu: najpierw ”użyć właściwej politycznej technologii”, następnie ”doprowadzić do przegrzania pary” i wreszcie przystawić ”szkło powiększające, czyli telewizję i internet”.

Dlaczego ludzie z takimi poglądami ważą się nazywać innych faszystami? Jeden z ich argumentów jest taki: Rosjanie wygrali II wojnę, więc w kwestii tropienia nazistów można im zaufać. To błędne rozumowanie. Wschodni front przebiegał głównie przez tereny radzieckiej Ukrainy i Białorusi, a nie rdzennej Rosji. Oprócz Żydów, którzy ucierpieli najbardziej, ofiarami nazistowskiej polityki nie byli Rosjanie, tylko Ukraińcy i Białorusini. Walczyła nie armia rosyjska, tylko radziecka. Ukraińcy byli w niej nadreprezentowani. Jednostka, która wyzwoliła Auschwitz, nazywała się 1. Front Ukraiński.

W myśl innej argumentacji legitymizującej moralnie eurazjatyzm ludzie Putina nie zdystansowali się w pełni wobec stalinizmu, są więc wiarygodnymi dziedzicami radzieckiej historii, a więc są z definicji przeciwieństwem nazizmu, czyli potrafią przeciwstawić się skrajnej prawicy. I ten argument jest chybiony. II wojna zakończyła się wyekspediowaniem z ZSRR do Polski ocalałych Żydów. Po utworzeniu Izraela Stalin zaczął utożsamiać się radzieckich Żydów ze spiskiem światowego kapitalizmu nakazał aresztować deportować lub zamordować najwybitniejszych żydowskich pisarzy. Zmarł w trakcie przygotowań do szerzej zakrojonej antyżydowskiej kampanii.

Po jego śmierci etniczne oczyszczenie komunistycznego dziedzictwa było myślą przewodnią narodowego bolszewizmu, który stał się ideologicznym fundamentem eurazjatyckiej wizji. Sam Putin podziwia filozofa Iwana Iljina, który chciał, żeby Rosja była nacjonalistyczną dyktaturą.

***

Kampania ta jest próbą sprowadzenia targających krajem napięć społecznych do symbolicznego sporu o historię. Ale Ukraina nie jest układanką, z której da się pousuwać do woli różne fragmenty. To duży europejski kraj, którego obywateli łączą silne więzi zarówno z UE, jak i z Rosją. Aby obrać własny polityczny kurs, potrzebuje normalnej publicznej debaty, odbudowy parlamentarnej demokracji i znośnych stosunków ze wszystkimi sąsiadami. Na Ukrainie nie brak ambitnych ludzi z klasą. Jeżeli Zachód da się wciągnąć w spór o to, czy są oni w większości nazistami, może przeoczyć to, co w obecnym kryzysie najważniejsze.

Ukraińcy walczą dziś z podwójnym przeciwnikiem, jakim jest bogactwo i aparat przemocy – jedno i drugie skupione w rękach Janukowycza i jego najbliższych współpracowników. Ukraińscy demonstranci mogą służyć przykładem odwagi Amerykanom z prawa i z lewa. Płacą realną cenę w nadziei na wejście do Unii Europejskiej. Czy mówi to coś eurosceptykom z Londynu i innych europejskich miast? Niestety, o tym się nie rozmawia.

Dzieje Holocaustu są częścią naszego dyskursu publicznego, naszej agory i majdanu. Próby Rosji, by manipulować pamięcią Zagłady, są bezczelne i cyniczne. Jeżeli faszyści przejmą obowiązki antyfaszystów, zmieni się pamięć Holocaustu. Trudniej będzie powoływać się na nią w jakiejkolwiek słusznej sprawie, zarówno żydowskiej, jak i ogólnoludzkiej.

(przeł. Sergiusz Kowalski)

Timothy Snyder – ur. w 1969 r., amerykański historyk, absolwent Uniwersytetu w Oksfordzie, obecnie profesor Yale University i stały współpracownik Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. Wybitny znawca problemów nowożytnego nacjonalizmu, dziejów Europy Środkowej i Wschodniej, badacz ustrojów totalitarnych. Tekst ukazał się 20 lutego na stronie „The New York Review of Books”.

żródlo: Dziennik Kijowski

Comments are closed.

Scroll To Top