poniedziałek , Październik 23 2017
Kijów ul. I. Franki 40b m. 307
tel. +38 (044) 486-31-77
e-mail: zpu5@o2.pl
Home / Publikacje / Lachy i Rusini z dawna żyją razem, czyli wystawa „Polskie ślady w Kijowie”

Lachy i Rusini z dawna żyją razem, czyli wystawa „Polskie ślady w Kijowie”

Lachy i Rusini z dawna żyją razem, czyli wystawa „Polskie ślady w Kijowie”

 

Polacy w Kijowie byli niezwykle aktywną częścią społeczności. Byli malarzami i pisarzami, przedsiębiorcami i lekarzami. Wizerunek Kijowa po dziś dzień zdobią liczne arcydzieła Władysława Horodeckiego, oraz innych, mniej znanych polskich architektów.

Owego grudniowego wieczora spieszyłem zaśnieżonymi ulicami Kijowa do Narodowego Muzeum im. Tarasa Grygorowicza Szewczenki, które położone jest na ulicy jego imienia, na wydarzenie, na które Kijów czekał już dawno – uroczyste otwarcie wystawy fotografii „Polskie ślady w Kijowie”. Ktoś z czytelników może się zdziwić mówiąc: cóż nam do tych śladów, skoro nie jesteśmy Polakami? Jestem jednak przekonany, że prawdziwi kijowianie w tym konkretnym przypadku zrozumieją moje słowa właściwie i pospieszą na tę otwartą jeszcze przez kilka dni wystawę, po to by zapoznać się z unikalną kolekcją fotografii, które ukazują nam mało znaną, ale jakże ważną w funkcjonowaniu Kijowa, polską społeczność. Bowiem polska społeczność w Kijowie, która funkcjonuje tu od czasów dawnej Rusi, nie zawiesiła swej działalności i dziś, i wraz z przedstawicielami wielu innych mniejszości wniosła swój zauważalny wkład w formowanie niepowtarzalnego wizerunku miasta nad Dnieprem. Jak powiedziała na otwarciu wystawy Pani Wiktoria Radik – prezeska Narodowo-Kulturalnego Towarzystwa „Zgoda” (działającego od 22 lat), które przygotowało wspomnianą wystawę, Polacy w Kijowie byli niezwykle aktywną częścią społeczności. Byli malarzami i pisarzami, przedsiębiorcami i lekarzami. Wizerunek Kijowa po dziś dzień zdobią liczne arcydzieła Władysława Horodeckiego, oraz innych, mniej znanych polskich architektów.

Atmosfera spotkania była nadzwyczaj wyciszoną, przy wejściu do muzeum wszystkich przybywających witały akordy czarującej muzyki Fryderyka Chopina w wykonaniu utalentowanego młodego człowieka, wielokrotnego laureata międzynarodowych konkursów fortepianowych – Jewhena Motorenko. Zaś z sufitu klatki schodowej budynku, w którym znajduje się muzeum patrzyły na obecnych freski wykonane ręką polskiego malarza-kijowianina Wilhelma Kotarbińskiego.

Najciekawsze czekało jednak dalej, w salach muzeum. Ponieważ tutaj właśnie rozmieszczono prawdziwą antologię pamiątkowych miejsc, budynków i zabytków związanych z polską wspólnotą w naszym stareńkim Kijowie. Trzeba podkreślić, że wystawa ta została przygotowana również na bardzo wysokim poziomie technicznym. Wszystkie fotografie wykonano na plastikowych planszach, co pozwala na wykorzystanie ich nie tylko do ekspozycji w pomieszczeniach, ale i w parkach, dla wystaw otwartych. Przygotowanie takich plansz było bardzo kosztowne, stąd koszty te wzięły na siebie: Ambasada RP i polski Sejm.

Jeszcze nie zdążyli obecni ochłonąć z pierwszego wrażenia, jakie sprawił na nich kontakt z pamiątkami przeszłości, a już zaczęli o nich opowiadać organizatorzy i goście spotkania. Do obecnych zwróciła się sekretarz Ambasady Polskiej, Pani Ewa Matuszek-Zagata, która cytując polskiego poetę Adama Asnyka podkreśliła, że skrupulatnie zebrane świadectwa przeszłości są podstawą szczęśliwej współczesności. Była także zachwycona tym, co zobaczyła na wystawie.

Dmytro Stus, dyrektor Muzeum im. Tarasa Szewczenki, wyraził swoje zadowolenie ze współpracy z polskimi organizacjami kulturalnymi. Dyrektor Instytutu Polskiego w Kijowie, Jarosław Godun, również zachwycał się tym widowiskiem, które ukazało się oczom zwiedzających. Zdradził także, że sam często organizował podobne wydarzenia, a teraz niespodziewanie stał się gościem jednego z nich, jakże ważnego dla Polaków. Zaznaczył także, że prezentacja „Polski Kijów”, to tylko część współczesnego, europejskiego Kijowa.

Pani Wiktoria Radik poinformowała zebranych, że prezentowana wystawa, jest tylko początkiem pracy nad popularyzacją polskich śladów w stolicy Ukrainy. Opowiedziała także o tych, którzy wraz z nią przygotowali tę wystawę. O fotografie urodzonym w Kijowie, a obecnie mieszkającym w Polsce – Władysławie Efimowie, wieloletniej redaktorce polskiego czasopisma „Krynica”, które wychodzi w Kijowie – Dorocie Jaworskiej, która też wzięła na siebie obowiązek tłumaczenia podpisów pod fotografiami na język polski.

Ze słowem do uczestników wystąpił także słynny znawca Kijowa, historyk, współpracownik Muzeum Historii Kijowa, współautor wystawy – Dmytro Małakow. Opowiedział on, co zrobiło Muzeum Historii Kijowa, dla upamiętnienia wielkiego architekta trzech krajów – Ukrainy, Polski i Iranu – Władysława Horodeckiego. Przede wszystkim odnaleziono i uporządkowano jego grób w Iranie. Ustawiono pomnik w Kijowie i w Niemirowie (rodzinna ziemia architekta), nazwano jego imieniem ulicę w Kijowie, a Wydawnictwo „Kij” z okazji 150-lecia urodzin architekta, które przypada w przyszłym roku, przygotowanie wydanie publikacji „Architekt Horodecki”.

Następnie Pani Matuszek-Zagata nagrodziła kwiatami i uroczystymi dyplomami zasłużonych działaczy polskiej społeczności w Kijowie, szczególnie Panią Czesławę Rubiszko – niestrudzoną badaczkę archiwów. Podziękowania i czerwone róże otrzymali także inni społecznicy kijowskiej wspólnoty Polaków, zwłaszcza ci ludzie, którzy niestrudzenie pracują dbając o polskie kwatery na cmentarzu Bajkowa.

Pani Ewa Matuszek-Zagata powiedziała także, że Ambasada RP jest zadowolona z tego, że mogła wesprzeć taki dobry projekt, który będzie pożyteczny dla budowy przyjaznych stosunków ukraińsko-polskich. Zachęcała także do zwracania się do Ambasady z innymi konstruktywnymi ideami, w pomocy w realizacji których Ambasada RP widzi nie tylko pożytek, ale też i swój obowiązek.

Przemówił także młody kijowski rzeźbiarz, Kiryło Guzenko, który bezpośrednio rekonstruował łaciński napis na polskiej bramie cmentarza Bajkowa. Dzięki jego pomocy dziś możemy na niej przeczytać pełny tekst. W ekspozycji zaprezentowano też dwie jego prace.

We wszystkich przemówieniach barwna uriańska mowa przeplatała się z żywą, polską. O ciekawych doświadczeniach odkrywania narodowych wymiarów miast europejskich, a także o wkładzie Muzeum Tarasa Szewczenki w budowanie przyjaźni ukraińsko-polskiej opowiadała wicedyrektorka Muzeum Tarasa Szewczenki – Tatiana Czujko. Opowiadała także o doświadczeniach z wystawą fotograficzną ukraińskiego Sankt-Petersburga z okazji 300-lecia tego miasta, a także o wykorzystaniu spuścizny Wielkiego Kobziarza w budowaniu szczerej przyjaźni z sąsiadami. Zwłaszcza, że Muzeum Tarasa Szewczenki gościło nie pierwsze już polskie wydarzenie w swoich murach. Była tutaj wystawa poświęcona polskim motywom w twórczości Tarasa Szewczenki, czytanie przekładów jego utworów, prezentacje poświęcone znanym Polakom-kijowianom, zwłaszcza Juliuszowi Zarembskiemu oraz narodowe dni kultury.

Wystawę uznano za otwartą zatem – do zwiedzania. Czegóż tam tylko nie zobaczysz: fotografie unikalnego kijowskiego kościoła św. Mikołaja wybudowanego przez wspomnianego już Władysława Horodeckiego (nie ma takiego nawet we Lwowie!), na jednej z fotografii figura św. Michała Archanioła z tego kościoła – to już praca czeskiego rzeźbiarza Ladislawa Benesza (bo w Kijowie są nie tylko polskie, ale i czeskie ślady), a oto i sam W. Horodecki z filiżanką kawy. Chcecie się do niego przysiąść? Szukajcie go zatem na pasażu przy Chreszczatyku. Pokazano na wystawie także miejsca męczeństwa i straceń bohaterów Powstania Styczniowego w Kosym Kaponierze Kijowskiej Twierdzy oraz mało komu znany cmentarz żołnierzy Armii Berlinga, którzy wraz z naszymi dziewczętami z obsługi działek przeciwlotniczych zginęli podczas bombardowania przez Niemców węzła kolejowego Darnica w 1943r. Są tu też fotografie polskich nagrobków z najstarszej kijowskiej nekropolii – cmentarza Bajkowa. Uwagę zwraca odnowiony pomnik polskich legionistów. Polegli oni podczas wspólnego z wojskami UNR pochodu na Kijów a teraz spoczywają na Kijowskiej Ziemi. W czasach kiedy niektórzy starają się wspominać przede wszystkim smutne stronice z naszej wspólnej historii, co jeśli nie mogiły naszych żołnierzy na polskiej ziemi oraz naszych sojuszników na ziemi ukraińskiej jest zmaterializowanym symbolem naszego braterstwa? Na fotografiach widzimy także szpital im. S. Syroczyńskiego oraz budynek lekarza L. Goreckiego, najnowszy pomnik Juliusza Słowackiego oraz fortepian ustawiony z okazji 200-lecia urodzin Fryderyka Chopina. Wiecie gdzie znajdują się te pomniki? Jeśli nie, to powinniście obowiązkowo odwiedzić tę wystawę. A znajdziecie tu jeszcze wiele, wiele innych rzeczy. Na koniec uchylimy rąbka jeszcze jednej tajemnicy: na otwarciu wystawy pokazano nie wszystkie przygotowane plansze, planuje się umieścić ich tu jeszcze 20. Spieszcie zatem zobaczyć polski wymiar Kijowa, bo wystawa otwarta jest tylko do 14 grudnia….

 

Iwan Parnikoza

Pracownik naukowy Muzeum Kijowska Twierdza

Fotografie autora

Tłumaczenie:

Krzysztof Wojciechowski

Źródło: http://www.kresy.pl/publicystyka,wydarzenia-tygodnia?zobacz/lachy-i-rusini-z-dawna-zyja-razem-czyli-wystawa-polskie-slady-w-kijowie-

 

 

Leave a Reply

Scroll To Top